Pełnia zdrowia
AK-74 [60 naboi/2 magazynki/kolimator/latarka], Glock 18 [15 naboi/1 magazynek/tłumik], nóż myśliwski, tomahawk wojskowy, plecak, latarka [żywność i woda na dzień, mapa stanu Kolorado i busola, notes i przyrządy piśmiennicze, bandaż, woda utleniona, zdjęcie rodzinne]
- Nie, Denver było moim punktem wyjściowym. Na Devera trafiłam nieopodal Colorado Springs, a ten cały zwierzyniec z Zoo to spotkanie przypadkowe, jak wpadli na miejsce które okupowaliśmy - naprawdę mocno streściła swe perypetie i unikała tym samym rozwinięcia któregokolwiek z wątków – szczególnie tych odleglejszych. Akurat o śmierci członków najbliższej rodziny oraz później znajomych mówić nie zamierzała.
Zejście na te tematy wystarczyło, by Shin zamknęła się i w pełni skupiła na tym co robi. Zdążyła wziąć do serca zasadę, która mówiła, że im większy wycisk pod kątem fizycznym tym mniej myśli krążyło po głowie. Kilkanaście podanych i przybitych desek później to zdawało się mieć w sobie więcej niż ziarenko prawdy.
Gdy Azjatka skończyła walić młotkiem w gwoździe, przyklęknęła i wzięła parę głębszych oddechów, by zaraz oprzeć się w pełni kolanami o ziemię i oprzeć o nie dłońmi. Po pierwszej turze była zmęczona, po drugiej nie wyłapała podejścia do nich Vi i jej pierwszych słów. Uszy odetkały się dopiero przy kąśliwej uwadze ze strony Whitemore, co poskutkowało złapaniem za jeden z leżących na ziemi kamyczków i ciśnięciem nim w faceta, mniej więcej w tors. Zabić nie zabije, nawet nie zaboli, ale jako dodatek do uderzenia deską jak znalazł.
- Weteranom należą się przywileje, więc w ramach pensji przygarnę słodycze, a zamiast pożyczki na atrakcyjnych warunkach zadowolę się zniżką na transport publiczny. Mam nadzieję, że dasz radę wnieść na piętro 60 kilogramowy worek... - pozwoliła sobie na drobny żarcik, po czym otarła pod z czoła.
@Violet Tate @Mistrz Gry Maggie



